Nikt nie rodzi się politykiem

Poprzednie miesięczniki

Mój tekst spotkał się z oczekiwanym odzewem. Pan Sellin, wiceminister kultury, a wcześniej członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i ekspert PiS w dziedzinie mediów, zaprosił mnie na spotkanie i poinformował, że nowelizacja prawa prasowego leży na sercu rządowi Marcinkiewicza, i prosił, aby środowisko dziennikarskie przedstawiło swój punkt widzenia. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich odświeżyło zatem projekty, nad którymi pracuje od lat, zwołało kilka konferencji z udziałem stron i... kamień w wodę. Problem wrócił jednak po roku tym razem za sprawą wicepremierów Leppera i Giertycha. Dla nich prawo prasowe ze stanu wojennego jest zbyt... liberalne. Przed rokiem sądziłem, że projekt IV Rzeczypospolitej oznaczać będzie zarówno większe gwarancje dla wolności słowa w Polsce, jak i silniejszą ochronę dóbr osobistych osób prywatnych. Uważałem, że świat polityki i świat mediów uzgodnią reguły gry, zanim dojdzie między nimi do spięć i konfliktów. Ustanowienie takich reguł dziś, między aferą pt. „Taśmy Beger” a aferą pt. „Seks za pracę”, do niczego dobrego nie doprowadzi. Przeciwnie, już prowadzi do złego. Rok minął, a nowego prawa prasowego jak nie było, tak nie ma. Czy będzie? Czy zaprzepaszczony został ów niepowtarzalny moment, aby napisać kilka ustaw, które położą fundamenty ustrojowe pod IV RP? Tak będzie, jeśli ambicje liderów PiS ograniczą się do utrzymania władzy przez najbliższe trzy lata. Jeśli jednak pozostało coś z pierwotnych marzeń o dekomunizacji, rozumianej jako
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze