Sztuka przegrywania na stojąco

Wstyd przed całym światem. Mecze rund eliminacyjnych, i nawet półfinałowe, ciekawiły wyłącznie zainteresowanych bezpośrednio, ergo: kibiców z krajów uczestniczących. Mecz finałowy był oglądany przez cały glob. I cały glob zobaczył klasyczny „mecz do jednej bramki” – starcie profesjonalistów z „kelnerami”, gorzej: mężczyzn z małymi dziewczynkami siusiającymi po nogach. Wygrany (mimo naszej słabej gry) półfinał z Bułgarią, która miała akurat jedyny swój kiepski dzień w turnieju, rozbudził tromtadracką pychę. Dobę przed finałem rodzime media chóralnie wieszczyły sukces naszych twardzieli, którym nic niestraszne, żaden wróg.

Wielkoczcionkowe tytuły gazet grzmiały, że „nie boimy się” Brazylii. „Real” był kubłem lodowatej wody, hadko było patrzeć. Przez cały ten turniej denerwowałem moich znajomych i kumpli studząc ich entuzjazm, i zyskując tym opinię niepoprawnego malkontenta, który upierdliwie szuka dziury w całym. Wskazywałem bowiem, że wygrywamy kolejne mecze bardziej dzięki głupim błędom przeciwników i tzw. „fartowi”, niż dzięki własnym umiejętnościom. Owszem, czasami seryjnie funkcjonował nam blok, zdarzały się niezłe ataki, wystawiający Zagumny w pewnych meczach był natchniony, prawie się nie mylił, a już libero Gacek przechodził sam siebie „biorąc” wszystkie mordercze serwisy konkurentów, te „urywające głowy” (moim zdaniem, wbrew mediom, to właśnie on był cały czas absolutnym MVP polskiej drużyny, a nie ci fedrujący przy siatce pseudomistrzowie) – lecz generalnie nasza gra była bardzo nierówna, można rzec: konwulsyjna (od „fartu” do dziadowania i vice versa). Główne moje obawy budziła fizyczna słabość atakujących („zbijających”) polskich ramion: nawet w wygranych meczach Polacy raczej przerzucali piłkę przez siatkę, niż „ścinali”. Uderzali zbyt miękko. Tak podwórkowo się dzisiaj nie gra. Ale Bóg był łaskaw – dojechali tym żeńskim smeczowaniem do finału.

Finał obnażył prawdę. Cóż przeszkodziło im normalnie grać? Paraliżujący strach przed...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: