Czerwiec 2006

Poprzednie miesięczniki

Ktoś stwierdził wówczas, że słowa te powinny być nauczką dla Grassa, otrzeźwić go nieco. Nie otrzeźwiły. Zbyt głęboki humanizm go przepaja. Jest to humanizm tego rzędu, który demonstrowali postępowi intelektualiści, odbywający pielgrzymki do Sowdepii, maoistowskich Chin, przeróżnych Hawann, Sajgonów, nawet Phenianów, by opisywać potem, jak tam jest wspaniale. Zapewne Grass nie sięga jeszcze wyżyn G. B. Shawa, który z wrodzoną sobie inteligencją oceniał sowieckie gułagi: „W Anglii przestępca idzie do więzienia jako zwykły człowiek, a wychodzi jako kryminalista. W Związku Sowieckim idzie jako kryminalista, a wyszedłby jako zwykły [reedukowany] człowiek z tym, że trudno skłonić go do wyjścia, tak mu się w obozie podoba”. Ale stara się, jak może. Grass należy do długiego szeregu zachodnich humanistów, których widział w Moskwie i opisał w przemyconym na Zachód pamiętniku Dymitr Szostakowicz: „Nie wierzcie wielkim humanistom, prorokom, luminarzom. Trzymajcie się od nich z daleka. Nie przyjaźnijcie się z nimi. Jeśli jesteście samotni, kupcie sobie psa. I nie próbujcie zbawiać całej ludzkości, spróbujcie uratować jednego człowieka. To jest o wiele trudniejsze. Niewiarygodnie trudne. Stąd właśnie bierze się pokusa zbawiania całej ludzkości. Najpierw wszakże należy zabić parę milionów. Tylko tyle. Drobiazg.” Grass twierdzi również, że niemieckie rozruchy kontrkulturowe z 1968 r. i lat następnych były jeszcze wspanialsze niż paryskie czy amerykańskie, bo chodziło o protest przeciw
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze