Problem Salieriego

Poprzednie miesięczniki

Problem dawny i zapomniany? Ależ skąd, problem odwieczny. Doświadczamy go także w dzisiejszej Polsce, ilekroć pojawia się zagadnienie: moralność a sztuka. Talent to moim zdaniem sprawa irracjonalna. Bardzo nieliczni mają szczęście go posiadać. Inni nie mieli tego szczęścia. Dlaczego? Nie wiadomo. Wierzący będą jak Salieri mówić o woli Opatrzności, niewierzący – szukać wyjaśnienia w genetyce. Oczywiście talent można i należy pielęgnować, by pięknie rozkwitł, a można go też na przykład skutecznie topić w alkoholu. Ale to nie zmienia jego irracjonalnej natury. Posiadacz talentu jest przez sam fakt jego posiadania wyróżniony. Pojawia się w pałacach władców, gdzie zasiada wśród niezłomnych patriotów, bohaterów, którzy ryzykowali życie dla spraw wyższych, sędziwych mędrców, co w księgach przez całe życie szukali wyjaśnienia tajemnicy bytu. Artysta życia nie ryzykował, księgi przejrzał pobieżnie, niezłomnością w zasadzie się nie wykazał. I tu w każdym rodzi się Salieri. Jakim prawem – wołamy – on tam zasiada? Co robi w tym znakomitym gronie? No i co z tego, że coś tam napisał albo skomponował? Przecież to nie jego zasługa tylko Stwórcy, ewentualnie genów. Problem staje się jeszcze bardziej wyrazisty, gdy życiorys artysty nie bardzo może służyć za wzór do naśladowania. Co chwila ktoś pyta: jak Wisława Szymborska może być laureatką nagrody Nobla, skoro pisała wiernopoddańcze wiersze za czasów stalinowskich? Dlaczego nagrodzono ją, a nie Zbigniewa Herberta, który głodował, a takich
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze