Głosowanie z lottomatu

Poprzednie miesięczniki

Oto przekroczyliśmy kolejny próg dzielący nas od magicznego momentu, kiedy dorośniemy do demokracji. Ponad połowa z nas poszła do wyborów. Frekwencja wyborcza przekroczyła rekordową oglądalność serialu „M jak miłość”, co jest świadectwem obywatelskości naszego społeczeństwa. Państwo, media i partie co prawda nadal uznają, że jesteśmy zbyt wielkimi tępakami, by móc podjąć racjonalny wybór bez dwudniowej ciszy wyborczej. Ale za to wszyscy jak jeden mąż przekonują nas, że musimy głosować. Nawet jak za bardzo nie wiemy na kogo, to i tak musimy kogoś wybrać i skreślić. W imię demokracji. Na początek zastrzeżenie: nie zamierzam krytykować tych, którzy zagłosowali bez względu na to, jak by nie wybrali. Ale moim zdaniem wrzucanie do urny wyborczej kartki z krzyżykiem postawionym przy przypadkowo wybranym nazwisku tylko pod wpływem nachalnej kampanii na rzecz głosowania to iluzja tego, że mamy jakikolwiek udział we władzy. Tak samo jak iluzją społeczeństwa obywatelskiego jest namolne aktywizowanie ludzi do spraw, które ich nie dotyczą czy mało obchodzą, a biorą w nich udział tylko pod wpływem mody środowiskowej czy zwykłego owczego pędu. Takim działaniem była choćby rozdymana ogólnopolska kampania na rzecz walki o Dolinę Rospudy. Jej uczestnicy nie uwzględniali tego, że każdy alternatywny przebieg trasy będzie musiał doprowadzić do identycznej sytuacji w innym miejscu, bo było to Augustowskie, a nie Łódzkie. Droga, którą udałoby się ominąć Augustów, musiała przeorać jakąś piękną
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze