Piąta kolumna odsłania przyłbicę

Poprzednie miesięczniki

Przez dłuższy czas „Solidarność” była tak rozbita, że gdyby wtedy Jaruzelski użył swych siepaczy, rozbiłby nas bez oporu. Wiedziano o tym na Kremlu i właśnie wtedy, gdy „Solidarność” była najsłabsza, presja Związku Radzieckiego była najsilniejsza. Nie wiem, czemu wtedy Jaruzelski nie reagował. Może tak się wystraszył poziomu mobilizacji i determinacji społeczeństwa, że nie zauważył zapaści Związku. Natomiast agentura wykorzystała ten czas. PZPR zlikwidowała potężną reformatorską frakcję „porozumień poziomych”, okopując się na pozycjach „betonu”. Natomiast Wałęsa na zwołanym nie wiadomo przez kogo wiecu w Łodzi wezwał do wyborów pod hasłem: „Teraz nie są potrzebni ludzie walki, teraz są potrzebni ludzie organizacji”. Załogi sfrustrowane „nieporozumieniem warszawskim” posłusznie eliminowały przywódców strajkowych i wybierały ludzi organizacji, często „podstawowej organizacji PZPR”. Wyłonieni wówczas delegaci wybierali władze regionalne, a jesienią krajowe. „Solidarność” po marcowym szoku powoli wracała do życia, ale już bez zaufania do swych władz i bez możliwości wpływu na ich decyzje. Pasmo strajków na jesieni, pogardliwie zwane przez Kuronia „strajkami o pietruszkę”, to były oddolne próby odbudowy aktywności Związku (sądzę, że do marca 1982 r. „Solidarność” osiągnęłaby mobilizację na poziomie 1980 r.). Ponadto te wybrane w okresie „pomarcowego” załamania władze pacyfikowały strajki, a „ludzie organizacji” nie pozwolili „Solidarności” przygotować się do stanu wojennego.
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze