Wybaczymy, zapomnimy... założymy

Poprzednie miesięczniki

Oglądając się wstecz, widać jak na dłoni, że liderzy PiS zbagatelizowali pierwsze symptomy już nie kolejnego „buntu”, ale buntu pełną gębą. Nie wyciągnęli na czas wniosków z głębokiej frustracji marszałka, który uznał, że w czasie głosowań nad zmianą w konstytucji doszło do „łamania sumień”. „Ach, on stale o tym swoim sumieniu”, lekceważono sprawę śmiertelnie poważną. Kiedy Marek Jurek wraz z grupką swych akolitów opuszczali w geście protestu „niemy” komitet polityczny PiS, posłanka Bartyzel oświadczyła, że „to nie jest gest polityczny, lecz odruch moralny”. Zaś kropkę nad „i” postawił młody asystent marszałka Szymon Ruman, stwierdzając w TVN-24, że „dla katolików w PiS miejsca jest coraz mniej”. PiS-owski establishment użył wobec religijnych buntowników środków, które świetnie się sprawdzają w stosunkach z Samoobroną. Najpierw wyciągnięto „kij” przedterminowych wyborów, następnie „marchewkę” partyjnego rozgrzeszenia – „Nasza partia jest partią chrześcijańską, która jest gotowa wybaczyć. Na pewno porozmawiamy, zapomnimy” – obiecywał premier za pośrednictwem gościnnych fal Radia Maryja i na ekranie Telewizji Trwam. Równolegle Jacek Kurski prowokował buntowników stwierdzeniem, że brakuje im dywizji, że „z powodzeniem zmieszczą się w jednej windzie”. Obie strony tego konfliktu nadawały więc na różnych falach. Natomiast my, elektorat Prawa i Sprawiedliwości, patrzyliśmy z narastającym zdziwieniem, a później z zaniepokojeniem, jak strony sporu mówią, nie słuchają tego, co do nich
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze