W mackach cenzury

Poprzednie miesięczniki

Na wzór Gławlitu Dziś takich rozterek nikt nie przeżywa. Cenzorzy odeszli na emerytury, po ich pracy został ślad w postaci wykropkowanych miejsc w starych, rozsypujących się książkach i pożółkłych czasopismach. Ale w pamięci tych, którzy znają tamte ponure czasy, wszechobecność cenzury i zmagania z nią zostały. Sposób działania Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk to przykład na to, jak działało totalitarne państwo, niepozostawiające obywatelom nawet marginesu wolności. Artykuł 71 ust. 1 uchwalonej w 1952 r. Konstytucji PRL mówił: „Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność słowa, druku, zgromadzeń i wieców, pochodów i manifestacji”. Były to jednak martwe paragrafy. Instytucja cenzury prewencyjnej była głównym narzędziem tłumienia niezależnej myśli w okresie Polski Ludowej. W prowadzona została już w okresie rządów Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944 r. 5 lipca 1946 r. Krajowa Rada Narodowa uchwaliła dekret, na mocy którego powołano GUKPPiW (pierwotnie pod nazwą Centralne Biuro KPPiW). Cenzura rozpoczęła swoją działalność z inicjatywy sowieckiej. W grudniu 1944 r. do Lublina przybyli dwaj funkcjonariusze tamtejszej cenzury (Gławlitu), by nadzorować tworzenie i działanie polskiego odpowiednika. Dekret z 1946 r. przetrwał do czasów pierwszej „Solidarności”. W 1981 r. został on zastąpiony przez Ustawę o Kontroli Publikacji i Widowisk, która określiła ściślej niektóre skrajnie ogólnikowe zapisy, jakie istniały w
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze