Białołęka

Zabezpieczenie okna dwoma kratami i trzema siatkami uniemożliwiało przerzucanie grypsów w poziomie, natomiast w pionie stanowiło tylko techniczne utrudnienie, wymagające starannego wykonania „chabety” (ciężarek, który ciągnie ładunek) i samego ładunku. Internowani mogli mieć i pić herbatę, kryminalni nie. Nawiązaliśmy współpracę, „wielbłądy” (ci którzy noszą) przynosili herbatę do nas, a my chabetą posyłaliśmy w pionie do adresata. Kryminalni, których tak nie pilnowano, przesłane w pionie nasze grypsy przekazywali sobie w poziomie i znów w pionie wysyłali do adresata. Grypsy z zewnątrz i na zewnątrz przekazywało się wyłącznie na widzeniach z rodziną, a po aresztowaniu również przez „papugę” (adwokata). Grypsy pisałem na bibułce z rozciętego papierosa długopisem na lusterku. Pozwalało to zmieścić na papierosie trzy strony A4. Żeby bezpiekę nieco zabawić, przepisywałem „Trybunę Ludu” w miarę prostym liczbowym szyfrem.

Do gotowania wody używało się „buzały” (dwie blaszki z puszki dwa na dwa i pół centymetra, przedzielone zapałkami i związane nitką). Przewody z podartej na sześciomilimetrowe paski aluminiowej tuby z pasty do zębów owinięte folią z torebek zaczepiało się za oskrobane z izolacji przewody sieci elektrycznej wystające z wydłubanej w ścianie dziury. Moc około kilowata. Opracowaliśmy perfekcyjny palnik i sposoby filtrowania margaryny, co pozwalało bez smrodu i kopcia podgrzewać potrawy. Z fiolki po pastylkach z wybitym za pomocą kamyczka dnem zrobiłem zupełnie jasną lampkę (też na margarynę), dzięki której można było czytać po nocach.

Cała ta praktyczna krzątanina, urządzanie się, wymyślanie i robienie sprzętów i narzędzi było podstawową obroną przed „świrowaniem”. W więzieniu było dużo czasu, dlatego można było gruntownie przemyśleć wiele rzeczy. Ono chroniło też przed zalewem nieistotnych informacji, co pomagało dostrzec sprawy naprawdę ważne. Sytuację analizowałem metodą: co ja bym zrobił, będąc na ich miejscu. Znajdowałem sposoby...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: