Obraz z zawiłą przeszłością

Dopiero w Wilnie

W ostatnich dniach maja 1933 r. siostra Faustyna przybyła do Wilna. Zamieszkała w domu zakonnym przy ulicy Senatorskiej. W swoim dzienniczku zanotowała: „Nadszedł tydzień spowiedzi i ku mojej radości ujrzałam tego kapłana, którego już znałam wpierw, nim przyjechałam do Wilna. Znałam go w widzeniu”.

Ksiądz profesor Michał Sopoćko, bo o nim tu mowa, był wówczas spowiednikiem i opiekunem duchowym Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, do którego należała święta Faustyna. Nie tylko uwierzył w mistyczne przeżycia młodej siostry, ale również zaangażował się w realizację jej misji. Duchowny zlecił wykonanie obrazu wedle wskazówek Marii Faustyny i pokrył wszelkie koszty związane z jego powstaniem. Na autora cudownego wizerunku wybrał mało znanego malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. A ponieważ celem było jak najbardziej dokładne odwzorowanie wizji siostry, prace nad obrazem były niezmiernie żmudne. Ksiądz Sopoćko przebierał się w białą albę i przez wiele godzin pozował. Faustyna niemal z techniczną precyzją modelowała jego postawę. Słabość ludzkiej pamięci rekompensowało samo Niebo. Dzienniczek pełen jest świadectw dowodzących, że siostra była skrupulatnie instruowana przez Jezusa w sprawach dotyczących wyglądu obrazu. Duchowny zanotował: „Siostra Faustyna zwracała uwagę na to, by nie podnosić prawej ręki ponad ramię, by nie pochylać się, a tylko lewą nogę wystawić na przód dla zaznaczenia ruchu, by szata była długa i nieco u dołu sfałdowana, by wzrok Pana Jezusa był skierowany nieco ku dołowi (...)”.

Integralną częścią obrazu był podpis: „Jezu, ufam Tobie”. O jego znaczeniu siostra Faustyna napisała w Dzienniczku: „Jezus mi przypomniał, że te trzy słowa muszą być uwidocznione. Słowa te są takie: »Jezu ufam Tobie«. Zrozumiałam, że Jezus pragnie, ażeby była umieszczona cała formułka”.

Latem 1934 r. obraz Jezusa Miłosiernego był gotowy. Na początku zdobił mieszkanie księdza Sopoćki, a...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: