Mały rejestr absurdów 2006

Była to dopiero pierwsza odsłona dramatu zatytułowanego „Zawłaszczanie państwa”. Z mniejszym lub większym natężeniem przedstawienie trwało przez cały rok. Co i raz rozlegały się głosy oburzenia obsadzaniem przez PiS stanowisk swoimi ludźmi. Można było odnieść wrażenie, że Platforma Obywatelska, nie wchodząc do koalicji, spodziewała się licznych nominacji dla swoich. SLD miał chyba nadzieję, że jego nominaci pozostaną na stołkach na wieczność. A tu taka żarłoczność zwycięskiej partii na władzę. Członkowie ekipy Millera i akolici Tuska nie posiadali się z oburzenia. Przy okazji, bo nie wiem, czy to absurd roku 2006, czy może całej III Rzeczypospolitej, ale zagadkowa sprawa niezawiązania koalicji między PiS i Platformą, nad czym się głowią do dziś najtężsi fachowcy od polityki, pschologii i psychiatrii, może mieć pewien związek z relacją, jaką usłyszałem od jednego z uczestników rokowań między Kazimierzem Marcinkiewiczem i Janem Marią Rokitą. Obaj panowie świetnie się dogadywali, a kiedy już wszystko uzgodnili, Rokita przepraszał na chwilę, że musi do telefonu. Szedł na stronę, telefonował, kiedy wracał, unieważniał wszystkie uzgodnienia. Nie wiem, do kogo dzwonił. Złośliwi mówią, że do Tuska, ale ja w to nie wierzę.

Z okazji pierwszej podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego za granicę, do Waszyngtonu, elita światłych dokonała odkrycia, że Polacy nie wybrali właściwie. Zapowiadano, że Kaczyński w Białym Domu skompromituje sam siebie, a przy okazji Polskę. Oczekiwano, nie bez nadziei, że zachowa się jak prowincjusz i że zostanie w końcu wyrzucony z Białego Domu na ulicę za zanieczyszczenie słomianki. A ponieważ nic takiego się nie stało, na pocieszenie zatroskanym o wizerunek Polski pozostało ubolewanie, że prezydent nie zna języków. Owszem, jeden zna – polski, czego nie można niestety powiedzieć o wielu politykach uznanych za wzór do naśladowania. Inna podróż zagraniczna reprezentantów Polski była absurdalna sama w sobie, a nie w jej komentarzowym echu. W...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: