Wielka gra amerykańska

Poprzednie miesięczniki

W Europie zaczyna brakować partii autentycznie prawicowych, co nie jest ani zdrowe, ani naturalne i sprzyja wzrastaniu w siłę przeróżnych Le Penów. Ów zwrot na lewo połączony jest z utrwaloną niejako od lat ustępliwością wobec kolejnego totalitaryzmu – tym razem agresywnego islamizmu. W Stanach prawica, chociaż nieco skłócona i podzielona, wciąż jednak istnieje. Na szczęście dla świata. Ale jeśli w USA defetyzm też uzyskałby większe wpływy, byłoby to nie tylko fatalne, ale wręcz niebezpieczne dla naszej cywilizacji. Wielu Polaków islamskiego zagrożenia nie traktuje wciąż zbyt poważnie. My – tak. Jeszcze niedawno prorokowano wręcz masakrę republikanów w wyborach do Kongresu (bo o elekcję do tego ciała głównie chodzi), podobną do tej, którą oni sami zgotowali rywalom w 1994 r. Oceniano, iż jest pewne, że demokraci zyskają ok. 30 mandatów (aby zdobyć ponownie większość w Izbie, potrzebują zaledwie kilkunastu). Popularność Busha spadła do 35 proc. Totalna klęska jego partii wydawała się nieunikniona. Nadal jest możliwa, a nawet prawdopodobna. Ale szanse nieoczekiwanie wyrównały się. Według niektórych sondaży Bush zyskał ostatnio aż 10 proc. Demokraci pocieszają się tym, że nadal nisko oceniany jest sam Kongres. Tym niemniej pojawiły się oceny, że obie partie idą „łeb w łeb”. Parę miesięcy temu przewaga demokratów dochodziła do 60 proc., ostatnie badania pokazują stan 48:48. Piszę to z dużym wyprzedzeniem (sam koniec września), sytuacja może się jeszcze zmienić. Przynajmniej
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze