Ja, konserwatyzm, świat

Poprzednie miesięczniki

Pierwsza ma formę oporu stawianego jeszcze (na szczęście) zakusom budowniczych nowej utopii politycznej, którzy choć poczynili już wiele szkód, niestrudzenie dążą do ich zmaksymalizowania. Czują się oni w obowiązku „wyzwolić” już nie proletariat, ale zgoła wszystkich, wszędzie. Obalić tradycyjny porządek z jego elementarnymi normami i stworzyć tym razem już absolutnie idealny świat. Batalia druga to wstępne potyczki w obronnej bitwie cywilizacyjnej z agresywnym, zaborczym islamem. Każdy upływający dzień wskazuje, że owo zderzenie cywilizacyjne jest nieuchronne. Znaczenia tego, jak się ta batalia rozstrzygnie dla nieprzygotowanego nań Zachodu, a więc i dla nas, nie trzeba specjalnie podkreślać. Jest oczywiste. Wszystko to ma miejsce w trakcie gigantycznej rewolucji technologiczno-informatycznej. Znajdujemy się dopiero u jej początków. Zmieni ona świat nie do poznania, po stokroć bardziej, niż uczyniła to dotychczas. Zaiste, trudno się w tym wszystkim połapać, zorientować. Świat dzisiejszy jest kolorowy, pełen błyskotek. Propaguje kuszące nastawienie się wyłącznie na bieżącą przyjemność. Przy takim podejściu do życia myślenie o współczesnym stanie spraw jest nudne i nużące. Przypochlebianie się „młodzieży”, schlebianie jej gustom, używanie jej żargonu poszło już tak daleko, że jej gusta, jej żargon, jej „luz” stały się niemal obowiązkowe – dla wszystkich. Trzeba tu brutalnie skonstatować: młodość to z natury rzeczy czas ignorancji (której z czasem człowiek się wyzbywa). W
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze