Tragedia Koniuchów

Poprzednie miesięczniki

Początkowo słabo uzbrojone i niezbyt liczebne, jesienią 1943 r. i w początkach 1944 r., sowieckie grupy zostały zasilone przez co najmniej kilkaset osób – głównie zbiegów z kowieńskiego getta. Niemal do końca wojny stanowili oni zdecydowaną większość członków wspomnianych oddziałów. Ale kierowanie nimi na ogół powierzano ludziom wypróbowanym, często przerzuconym na tyły frontu przez sowiecki wywiad wojskowy i NKWD. Na przykład oddziałem „Śmierć okupantom”, który odegrał istotną rolę w tragedii Koniuchów, dowodził Konstantin Rodionow, ps. „Smirnow”. Rodionow służbę w bezpiece rozpoczął w zajętym przez Sowietów Kownie w 1941 r. Po wkroczeniu Niemców przybywał w specjalnym obozie NKWD, a w lipcu 1943 r. został przerzucony przez linię frontu. Mimo wzrostu liczebności (na przełomie lat 1943/1944) sowiecka partyzantka nie odegrała znaczącej roli. Fatalne braki w wyszkoleniu, słaba dyscyplina, niskie morale, brak broni i oparcia w miejscowej ludności powodowały, że poszczególne oddziały nie były w stanie przeprowadzić żadnej poważniejszej akcji bojowej. Z dokumentów zachowanych w litewskich archiwach wynika, że w ciągu ponad dwóch lat działalności większość sowieckich oddziałów przystąpiła do nie więcej niż 2-3 akcji o wątpliwym znaczeniu bojowym. Wspomniane w literaturze ukazującej się na Zachodzie „rozbite garnizony” to na ogół kilkuosobowe wiejskie posterunki lub inne obiekty, których znaczenia nie należy jednak przeceniać. Dla Moskwy istnienie partyzantki sowieckiej miało zgoła
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze