ELITY, CZYLI BYLE KTO

Dodano: 03/11/2011 - Numer 10 (68)/2011

Emanacja postpolityki Zdumiewające, jak bardzo popularny stał się termin „elity”, a dodatkowo przypisywanie różnym osobnikom charyzmy, czyli cechy  wyróżniającej osobnika na tle społeczności. Bycie przedstawicielem elity wyposażonym w charyzmę to wielki zaszczyt i obowiązek. Człowiek z tymi przymiotami jest zazwyczaj szanowany przez społeczeństwo, przez naród. Wyróżnia się swoją postawą moralną, wiedzą lub zasługami, zarówno w polityce, jak i w wykonywanej profesji. Należy do elity, bo na to zasługuje. Odnoszę wrażenie, że elitarność jest dziś pojęciem archaicznym, a jednocześnie częściej nadużywanym. To nadużycie wypływa z powszechniej stosowanej manipulacji pojęciami i – co chyba najważniejsze – świadomością odbiorców mass mediów, które kształtują owe współczesne elity i narzucają coraz bardziej ogłupionym odbiorcom popkultury wzory do naśladowania. W dzisiejszej dobie te wzory są podyktowane polityczną poprawnością i ideologią hipokryzji, a obie te cechy skutecznie pozbawiają ludzkie mózgi nie tylko zdolności obiektywnej oceny ludzi władzy i ludzi rozrywki, ale i popularyzują osoby, bo niekoniecznie osobowości, ujmujące zwykłego zjadacza chleba swoim stylem życia i bycia, bardzo często niepokrywającym się z ogólnie i do niedawna akceptowalnymi normami i zwyczajami. W nie tak dawnych czasach do elit zaliczali się przedstawiciele szlachty i arystokracji, a ta przynależność zobowiązywała, tak jak szlachectwo zobowiązuje do służenia narodowi nie tylko swoim
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze