Granica światów

Historia tkwi w nas głębiej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Kto wie, jak potoczyłyby się dzieje, gdyby legiony Marka Aureliusza przekroczyły Karpaty, wchodząc na tereny dzisiejszej Polski? Podobnie klęska Warrusa w Lesie Teutoburskim sprawiła, że jądro Germanii nigdy nie wpadło w ręce Rzymian. Podziałowi Imperium Rzymskiego przez Dioklecjana, a ostatecznie Teodozjusza, zawdzięczamy długotrwałe różnice Europy Wschodniej i Zachodniej, tej spod znaku języka greckiego i łaciny, czynszu i pańszczyzny, katolicyzmu i prawosławia, choć dzięki Polsce i Węgrom katolicyzm przesunął swe posiadanie mocno na wschód. Nieprzypadkowo podział ten odżył wraz z zapadnięciem żelaznej kurtyny. Na szczęście na krótko.  Siła tradycji sprawa, że narody skazane na wyginięcie nieoczekiwanie odżywają – Szkoci, Irlandczycy, Baskowie, Bretończycy… W czasach imperium sowieckiego mogło się wydawać, że los wielu nacji, wchłoniętych przez carską Rosję i zmiażdżonych nieludzkim reżimem, został na zawsze przesądzony, a Ukraina czy Białoruś to już pojęcia geograficzne. Okazuje się że niekoniecznie, w społeczeństwach głównie chłopskich, odartych z własnego języka, z wytrzebioną inteligencją i zniszczonym Kościołem, coś pozostało. Wspomnienie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, własnej podmiotowości, sejmików, procedur prawnych i poczucie przynależności do świata zachodniego, a nie ukształtowanej przez niewolę mongolską Azji. Nie jest przypadkiem, że nad ziemiami dawnego Wielkiego Księstwa
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze