KOGO PAN BÓG CHCE ZGUBIĆ, TEMU ROZUM ODBIERA

Ironiczny symbol epoki Tym bardziej nie jest prawdą, że określenie „inteligent” opisuje człowieka wyposażonego w rozum, czyli mądrego. W większym stopniu to określenie dotyczy warstwy społecznej, które ukuto kiedyś w Rosji i przeniesiono do Polski. Inteligent to człowiek posiadający przynajmniej średnie wykształcenie i zajmujący wyższą pozycję w społecznej hierarchii. W tym znaczeniu inteligencja była czymś w rodzaju elity. W czasach komunizmu określenie „inteligencja pracująca” było definicją pozycji ludzi, którzy umieli czytać i pisać. A przede wszystkim byli służebni wobec władz. Inteligentem był więc urzędnik gminny i agent służby bezpieczeństwa, nawet jeśli ukończył zaledwie szkołę podstawową i słabo posługiwał się językiem polskim. On, tak jak wykształcony na przedwojennym uniwersytecie profesor, był członkiem klasy o nazwie inteligencja pracująca. A w raz z nim absolwent słynnej Szkoły Duracza, do której można było wstąpić bez posiadania matury i w ciągu zaledwie dwóch lat „wykształcić się” na sędziego albo prokuratora. W ten sposób szlachetne określenie z XIX w. uległo daleko idącej deprecjacji i stało się raczej ironicznym symbolem epoki będącej zaprzeczeniem rozumu, który nie tylko jest wyrazem świadomego wyboru i wolnej woli, lecz także postawy moralnej. A ta nie odgrywała większej roli, decydujące było posłuszeństwo wobec władzy i wykorzystywanie własnej, wrodzonej inteligencji do społecznego awansu i urządzenia się w życiu, na miarę tamtych
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze