Powtórka z Sierpnia

Trzymam kciuki za Białoruś. Modlę się za ten piękny kraj i dzielny naród, tak bliski nam jak żaden inny. Historycznie było to serce Wielkiego Księstwa Litewskiego, w którym Litwini stanowili mniejszość. Owszem dynastia była litewska, ale jej władcy mówili po białorusku, w tym języku sporządzane były aż do XVII wieku dokumenty państwowe. Nadto Białorusinów nie trzeba było chrzcić, od czterech wieków byli wszakże chrześcijanami obrządku wschodniego. Wielu z ich biskupów stało się dwa wieki później inicjatorami unii brzeskiej. W odróżnieniu od Ukrainy targanej kozackimi buntami, z których najtragiczniejszym okazało się powstanie Chmielnickiego – Białorusini pozostawali wierni Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dostarczali Polsce wojowników (Kościuszko) i wieszczów (Mickiewicz!). Podrywali się w kolejnych powstaniach. A odrodzenie narodowe nigdy nie przybrało jak na Litwie charakteru radykalnego nacjonalizmu. Swoista łagodność, to zresztą cecha narodowa Białorusinów – świat ze zdumieniem obserwował demonstracje, w których wielotysięczne tłumy chodzą po pasach, nie blokują jezdni, starają się nie deptać trawników i stronią od wandalizmu, wszechobecnego przy protestach na Zachodzie. Owa pozorna uległość powodowała, że świat nie traktował Białorusi zbyt poważnie, niepodległość w 1918 roku pojawiła się na krótko, a późniejsze losy republiki były efektem działań Stalina, któremu zależało na quasi-państwowości, aby mieć dodatkowe głosy w nowo powstałym ONZ. Również
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze