Zderzenie z nieznanym

Wygląda na to, że poza autorami science fiction nikt od lat nie zawracał sobie głowy rzeczywistymi problemami ludzkości. O wiele wygodniej było robić kasę na globalnym ociepleniu, wpychać przez monopolistów niechciane technologie słabszym, handlować prawami do emisji, podczas gdy nikt nie pytał, jak miałby wyglądać ewentualny kataklizm, gdyby nadszedł. Podniesienie się poziomu wód o 10 centymetrów za 100 lat? Wystarczy postawić murek. Zresztą przy obecnym rozwoju techniki i technologii każdy dzisiejszy problem za 100 lat może być po prostu śmieszny. Nie są za to zabawne zagrożenia realne. Pandemia koronawirusa w mgnieniu oka obnażyła całą mizerię społeczeństwa dobrobytu – okazało się, że na nic nie jesteśmy przygotowani, nie ma środków, procedur, pieniędzy. Zabrakło nie tylko respiratorów, masek, kombinezonów. Ludzie zupełnie nie byli przygotowani, jak się zachowywać w podobnych sytuacjach. Ponieważ te zdarzały się jedynie w filmach, ergo nie brano ich na poważnie pod uwagę. A przecież zderzyliśmy się tylko z jednym rumakiem apokalipsy i w każdej chwili mogą pojawić się następne. Czy ktoś zastanawiał się nad dywersyfikacją, i to we wszystkich dziedzinach? Tak trudno sobie wyobrazić możliwości, jakimi dysponuje wyłączny posiadacz określonych zasobów? A mogą to być zarówno paliwa, jak i lekarstwa czy środki ochrony. Pogoń za zyskiem sprawiła, że zniknął nawet zdrowy instynkt samozachowawczy, który podpowiadał, że jakiekolwiek uzależnienie się od jednego
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze