Homo gejus

Zjawisko pociągu do osobników tej samej płci występuje wśród rozmaitych gatunków zwierząt (pingwiny, kaczki, żyrafy itp.), nigdzie jednak nie jest odmiennością dominująca i nie zawsze jest akceptowane przez resztę. W historii człowieka stosunek do homoseksualistów podlegał zmianom – od Biblii, gdzie uznano to za odrażające wyzwanie rzucane samemu Bogu (czego efektem była zagłada Sodomy), po obowiązującą w większości świata tolerancję. Nie mylić z aprobatą! Nawet w starożytnej Grecji nie afirmowano współżycia dorosłych osobników tej samej płci.

Dla intelektualistów godne pochwały było partnerstwo mistrz-uczeń, które dziś pewnie potępiono by jako pedofilię lub ściślej mówiąc – efebofilię. Dopuszczano też szczególne praktyki erotyczne w środowiskach artystycznych, jak „miłośnice Safony” na wyspie Lesbos. Szczególnym wyjątkiem były Teby, gdzie elitarny „święty hufiec” tworzyły pary pederastów złączone ze sobą na śmierć i życie. Poza tym piętnowano homoseksualizm jako występek, szczególnie gdy dopuszczali się go cesarze (jak Tyberiusz), a nawet wielcy wodzowie (Aleksander Macedoński).  Na ile przyczyniło się to do upadku antyku – zapewne obok rozluźnienia obyczajów, rozwodów, aborcji, preferencji łatwego życia i niechęci obrony granic, „grecka miłość” miała swój udział w tym, że wyludniające się Imperium Rzymskie stało się łatwym celem barbarzyńców.
W średniowieczu sodomia karana była śmiercią, a póki nie wprowadzono w XI wieku celibatu, nie występowała raczej wśród księży. Z dużą mocą objawiła się za to w renesansie, a wraz z nią mit o szczególnych uzdolnieniach cechujących osoby niechętne załatwiania spraw seksu jak Bóg przykazał. Ośmielam się mieć odmienne zdanie –  talenty często rozkwitają w warunkach trudnych – niedostatek, bark akceptacji, walka z własnymi skłonnościami – mogą działać podobnie jak ziarnko piasku, które dostając się pod skorupę małży, generuje powstanie perły. Druga kwestia to siła przyciągania na zasadzie „swój...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: