Gdy pora zamknąć indiańską księgę…

Wounded Knee dla współczesnych potomków Czerwonoskórych jest niczym dla Polaków Katyń. Ta polana to miejsce kaźni. Arena bezdusznej masakry. Trudno się dziwić, że w 1973 roku prawnuki zabitych podjęły dramatyczną akcję okupowania cmentarza. Współcześni Dakoci chcieli zachować chociaż tyle. „Tak dalej być nie może…” – indiański wódz Wielka Stopa okrył się szczelniej swą futrzaną narzutą. Tego roku zima na Wielkich Równinach była wyjątkowo surowa. Milczenie towarzyszy było aż nadto wymowne. Wśród zebranych panował nastrój powagi i uzasadnionego lęku. Co powie wódz? Co finalnie postanowi? „Bracia, ja wiem, że Szalony Koń nie byłby z nas dumny” – Wielka Stopa powoli cedził wyrazy. „Zdaję sobie sprawę, że nasi wojownicy nie po to przed ponad piętnastu laty zwyciężali pod Little Bighorn, żebyśmy teraz dawali zamykać się w jakimś rezerwacie! I że to hańba dla naszych kobiet i dzieci! To wszystko wiem!”. Cisza w wodzowskim namiocie tipi była przejmująca. Nikt nie miał odwagi wchodzić w słowo przemawiającemu Wielkiej Stopie. „Z drugiej jednak strony ta zima jest wyjątkowa. Zwierzyny w rezerwacie nie widać. Widmo głodu coraz głębiej zagląda nam w oczy”. „Co radzisz?” – wreszcie ktoś z przysłuchujących się wodzowi odważył się zabrać głos. „Bracie, jeszcze nie wiem. Potrzebuję czasu. I waszej rady. Zastanówcie się, co możemy uczynić. Którędy ma prowadzić nasza droga do wolności? Ale póki co udajmy się na nocny spoczynek. Potrzebujemy sił”. Wielka Stopa był już wyraźnie
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze