MIŁOŚĆ ZBRUKANA

Bulwarowe dzidzie-baby Niedawno media obiegła informacja o 50-letniej Amerykance, która straciła pracę w firmie, bo nie chciała ufarbować siwych włosów. Niby drobiazg, przecież dużo kobiet zmienia kolor włosów, bez względu na wiek. A ta się uparła, bo być może jest przywiązana do tego koloru, a może uważa, że siwizna jest objawem mądrości. Włosy farbują również liczni mężczyźni, a łysi flancują sobie kępki prawdziwych lub sztucznych włosów, mniej zamożni używają tupecików oraz peruk. Bo mają świadomość swego publicznego posłannictwa, według którego: „jak cię widzą, tak cię piszą”. Jest to szczególnie zauważalne w świecie tzw. polityki. Politycy obu płci troszczą się wielce o swój „look” w obawie przed ośmieszeniem się w mediach i w społeczeństwie. Bycie sobą, pod warunkiem że sobą zadbaną, czystą i estetyczną, oznacza w XXI w., a przecież to dopiero jego początek, brak samooceny. Po prostu. Trzeba nie być sobą, nie starzeć się, nie narzekać na strzykanie w kościach i uwierzyć, że kobiecość jest ideałem, do którego musimy dążyć, ideałem blichtru, tandety, braku gustu, ale za to sprawiającym wrażenie na otoczeniu. Nic dziwnego, że w dzisiejszych czasach media, zwłaszcza bulwarowe, prezentują przebrane dzidzie-baby (przepraszam za wyrażenie) jako kobiety eleganckie, atrakcyjne i godne naśladowania. I są naśladowane, lepiej lub gorzej, co można zauważyć w podmiejskich dyskotekach i na dancingach w tzw. kurortach. Zły smak jest cechą charakterystyczną naszych
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze