HERETYCKO

Nie. Mogę być kompletnie zdyskwalifikowany, uznany za Bóg wie kogo, przypisany, gdzie kto chce. Ale cenię szczerość. No i mam, póki co, prawo do swych poglądów. Całkowicie jednostronna propaganda euroentuzjastyczna króluje niepodzielnie od dawna. Już bezustanne stwierdzenia, że bez Wspólnoty Węgla i Stali bylibyśmy świadkami szeregu wojen (pewno niemiecko–francuskich czy hiszpańsko–holenderskich), złoszczą mnie. Podobnie jak górnolotne wskazywanie, że całe pokolenia Polaków marzyły… Marzyłem o wyzwoleniu się z komunizmu, nie wydaje mi się natomiast, abym dużo myślał o EWG, chociaż oczywiście za RWPG nie przepadałem. Ale mniejsza o to. Uwagi te nie są pisane „pod dzień dzisiejszy” – nie chodzi mi o to, aby zaprezentować się odmiennie niż władający. Są to poglądy grubo obecny czas wyprzedzające. Oraz perspektywiczne. Nietraktujące nawet o czymś tak szalenie ważnym, jak obecny kryzys i to, jak Unia go rozwiązuje. Nie dotyczą obecnego finansowo-walutowego kryzysu samej Unii. W UE być musimy, mamy z tego korzyści, starania i dążenia do umocnienia tam roli Polski są oczywistością. Więc ja tutaj raczej o tym, o czym się nie mówi. Na przykład, jaka jest cena owych korzyści. Od składek czy finansowania różnych przedsięwzięć, kosztów administracyjnych, aż po straty spowodowane przez przeróżne zakazy, nakazy, dyrektywy, o których bez przerwy słychać. Choć z pewnością nie o wszystkich. Jaki jest ostateczny cel Unii (bo kryzys się kiedyś skończy)? Czy też jest to cel płynny, nieokreślony
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze