DNA elit III RP

Obrona Stanisława Gawłowskiego to Termopile „totalnej opozycji”. Będzie to walka do ostatniego żołnierza, ostatniej broni pijarowców, ostatnich pieniędzy. Walka o ostatni bastion skorumpowanego systemu III RP.  

Jest rok 1944. Na tereny dawnej II Rzeczypospolitej wkraczają wojska sowieckie. Stalinowska propaganda przedstawia ich Polakom jako słowiańskich braci i wyzwolicieli. Tymczasem bliższy kontakt z krasnoarmiejcami błyskawicznie weryfikuje ich prawdziwe intencje. Okazuje się, że naszych wschodnich braci dużo bardziej od budowania wspólnych słowiańskich relacji interesują  cudze futra i zegarki. Lubują się w opróżnianiu polskich spiżarni. Nie gardzą też naszą rodzimą sztuką i dobrami rodowymi, choć zdecydowana większość z nich nie ma pojęcia o ich prawdziwej wartości. Czasem też jeden czy drugi maładiec ulży sobie z napotkaną kobietą, przekonując ją do siebie lufą karabinu. Bawią się bez konsekwencji na obcej ziemi, mając przy tym poczucie wyższości nad rdzenną ludnością. Zamiast nieść wolność, przyniosą inny rodzaj zniewolenia. Przez kolejnych kilka dziesięcioleci będą jednak stawiani za przykład młodzieży. Budowane im będą pomniki, a ich imieniem nazywane ulice i szkoły. Fałsz ten będzie fundamentem, na którym zbudowane zostanie marionetkowe państwo oraz jego elity. I gdy ta amoralna bańka wreszcie będzie mogła zostać przekłuta w 1989 r., część opozycji solidarnościowej uzna, że wystarczy jedynie spuścić z niej powoli nieco stęchłego powietrza. Godząc się na współudział we władzy z postkomunistami nowa elita postsolidarnościowa szybko nasiąknie zwyczajami i moralnością byłych ciemiężycieli. Uzna, że dla własnych korzyści opłaca się zrezygnować z moralnych azymutów. Krocząc przez III Rzeczpospolitą, coraz bardziej będzie przypominać sowieckich oswobodzicieli.

Futra i zegarki
Ktoś powie, że porównanie elit III Rzeczypospolitej do sowieckiej dziczy jest grubą przesadą. Bo przecież obrazek brudnego,...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: