Grzech kooptacji

fot. Damazy Kwiatkowski PAP
Elita III RP wykuwała się przy magdalenkowej wódce. Zgodnie ze scenariuszem nakreślonym przez komunistyczne służby specjalne. Świeżą krew stanowić mogli jedynie ci, którzy z tym systemem wcześniej kolaborowali.

Jest rok 1989. Wybory 4 czerwca dają Polakom olbrzymi zasób nadziei. Nadziei na rządy odpowiedzialnych i kompetentnych polityków. Nadziei na możliwość samorealizacji w różnych obszarach życia społecznego i kulturalnego, ale przede wszystkim na poprawę bytu materialnego. Szybko jednak okazuje się, że świeżo uzyskana wolność nie jest tym, czym wydawała się na początku. Znaczna część społeczeństwa spychana jest na margines życia społeczno-polityczno-gospodarczego przez nowo ukształtowane elity. Pluralizm poglądów okaże się pluralizmem ograniczonym. Wolność gospodarcza stanie się wolnością dla wybranych. A sprawiedliwość dostępna będzie tylko dla silnych i cwanych. System ukształtowany po 1989 r. nazwany zostanie w końcu postkomunizmem. I gdy w 2015 r. wybory wygra partia głosząca potrzebę zerwania z tym systemem, to jego obrona przybierze monstrualne rozmiary i niejednokrotnie kuriozalne formy.

„Elity” wierne Moskwie
Przeglądając okładki gazet, wchodząc na portale internetowe, czytając paski telewizyjnych stacji informacyjnych, dowiadujemy się, że w Polsce dzieje się obecnie rewolucja. „PiS prowadzi do lewicowej rewolucji” – pisze przerażony Michał Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej” i używa wobec zjawiska przymiotnika: „brutalna”. Cezary Michalski straszy natomiast z łam „Newsweeka” i zastanawia się, w co owa rewolucja uderzy w następnej kolejności. Dawid Tokarz w „Pulsie Biznesu” donosi o rewolucji, która prowadzi do masowej wymiany urzędników państwowych. Tego typu tekstów powstały setki. W co drugim z nich autor jako główny cel owej rewolucji wskazuje wymianę elit III RP. Dlaczego możliwość takiej zmiany wydaje się niektórym tak przerażająca? I dlaczego zdaje się konieczną?
Próbując...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: