KIEDY UCZNIOWIE NIE WYPRZEDZAJĄ MISTRZÓW

Ojciec demokrata

W grupie „ojców demokracji” złożonej m.in. z prawników i ekonomistów Wałęsa występuje – tak zresztą się przedstawiał – jako „rewolucjonista”. Nie dość tego – słuchaczom jednej ze stacji radiowych uzmysłowił, że nie bardzo orientuje się w mapie politycznej państw Afryki Północnej, a przecież nad wewnętrzną sytuacją takich krajów, jak Tunezja i Egipt miano pod auspicjami Forum Międzynarodowego „Realites” debatować. Tymczasem były prezydent nie potrafił nawet powiedzieć, czy kiedykolwiek odwiedzał Tunezję, czy też leci tam po raz pierwszy…

Nieonieśmielony własną niewiedzą przedstawił ogólną receptę dla krajów ogarniętych antyreżimowym fermentem. Stwierdził, że Tunezyjczykom „potrzebna jest solidarność”. „Ich ciężar wymaga solidarności, ale ten ciężar jest inny prawdopodobnie niż nasz, bo u nas to był system niedobry i ekonomiczny, ale i polityczny, u nich systemy trochę lepsze są, bo są i partie bardziej samodzielne, i w ekonomii kapitalistów trochę jest” – prawił.

Ojciec…

Dla Egipcjan miał zgoła inne rozwiązanie. Zalecał im wprowadzić „na dwa lata coś w rodzaju komunizmu”. Tłumaczył dalej: „Ale nie dusić kapitalistów, nie zabierać im majątków, ale z ich nadwyżek zrobić fundusz stabilizacyjny, za ten fundusz dać pracę tym ludziom, którzy umierają z głodu, i kiedy oni pracują, to z podatków zwracają te pieniądze tym kapitalistom”.

Mgliste rozważania Wałęsy zapewne nie przedstawiały większej wartości poznawczej. Mimo że w Polsce wypowiedzi te trafiały w komentatorską próżnię, nie oznacza to, że w próżni się zrodziły. Powyższe enuncjacje byłego prezydenta z 13 kwietnia ukazały się na krótko przed publikacją poprzedniego numeru „Nowego Państwa”. Przedstawiłem w nim własne rozważania na temat korzeni apatii i bierności Polaków w XXI w., cytując przy okazji Lecha Wałęsę z 4 stycznia 1981 r.: „Musimy zdawać sobie sprawę, że większość z nas wychowała się już w obecnej...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: