O pojętnym konserwatyście co podglądał lewaka

„Badać i wydobywać na światło dzienne korupcję, nieuczciwość, pazerność, marnotrawstwo, oszustwo i inne naganne zjawiska zarówno w publicznych, jak i prywatnych instytucjach w celu osiągnięcia bardziej etycznego i przejrzystego społeczeństwa” – definiuje swoją misję amerykańska organizacja Project Veritas.

Saul Alinsky nie angażował się w bezpośrednie działania polityczne, nie startował w wyborach, nie należał do żadnej partii. Odrzucał też sztafaż buntownika. Lewicowy radykał w jego pojęciu powinien chodzić w garniturze, precyzyjnie się wysławiać i zajmować się, z jednej strony, oddolnym organizowaniem wielu lokalnych grup (sąsiedzkich, kościelnych itp.) z ubogich dzielnic tak, by ich działania harmonijnie uderzały w wybrane cele, z drugiej zaś, powinien budować silne zaplecze finansowe oparte na bogatych lewicowych donatorach.
Skuteczne prowadzenie działalności rewolucyjnej miało – według niego – opierać się na atakowaniu systemu przez zorganizowane koalicje ubogich od zewnątrz i stopniową infiltrację i rozbijanie go od wewnątrz. Zaczynał przed wojną w Chicago, jednak sieć organizacji budowanych jego metodą oplotła w latach 60. dziesiątki amerykańskich miast. Jego ambicją było także wprowadzić podobne metody agitacji i budowania lokalnych koalicji do amerykańskiej klasy średniej – tak, aby system rozbijać od środka jeszcze skuteczniej.
Metody akcji bezpośredniej, kiedy dana społeczność została już zorganizowana, były nowatorskie – zakłócanie obrad walnych zgromadzeń udziałowców spółek, które znalazły się na celu, wyrzucanie śmieci przed domem radnego miejskiego czy też groźby strajku toaletowego, który miałby zablokować wszystkie pisuary na lotnisku.

Znajdźcie jakąś ścianę płaczu... albo organizujcie się!
Alinsky pisał, że „Praktyczny rewolucjonista zrozumie, że w działaniu nie zawsze można cieszyć się luksusem decyzji, która byłaby zgodna zarówno z osobistym sumieniem, jak i dobrem...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: