Teatr marionetek

Bardzo często małe, powiązane ze sobą politycznie i towarzysko grupy działaczy tworzą szereg de facto fasadowych organizacji, z których następnie powstaje dumnie brzmiąca „koalicja”, stwarzająca pozory gromadzenia tysięcy zwolenników. Dzięki temu udaje się nieraz uzyskać swego rodzaju efekt kuli śnieżnej, kiedy do wydarzeń zorganizowanych przez takie byty dołączają niezorientowani uczestnicy, przekonani, że mają do czynienia ze spontanicznym wybuchem niezadowolenia czy protestem w słusznej sprawie.

Od początku XX wieku w języku amerykańskiej polityki możemy zaobserwować pojawienie się nowego terminu, który w krótkim czasie zdobył niezwykłą popularność i cieszy się nią do dziś. Chodzi o frazę grass roots, co dosłownie oznacza „korzenie trawy”. Termin zaczął być używany przez działaczy społecznych i polityków, którzy chcieli podkreślić, że odcinają się od establishmentu, że reprezentują nową, autentyczną, świeżą siłę sięgającą w głąb społeczeństwa.
O co chodzi z „korzeniami traw”
Korzenie trawy to metafora prawdziwego ruchu politycznego, budowanego oddolnie, od podstaw przez ludzi, którzy dotąd nie angażowali się w politykę. Ruchy typu grass roots stawiały się i stawiają w opozycji do skostniałych struktur politycznych i partyjnych czy związkowych machin w rodzaju niesławnego Tammany Hall bossa Tweeda, który dosłownie na masową skalę kupował głosy nowojorskich wyborców za pieniądze bezczelnie ukradzione z budżetu miasta, doprowadzonego przez jego korupcyjne praktyki na skraj finansowej ruiny. To właśnie od „korzeni traw” miały wychodzić nowe, spontaniczne, ożywcze prądy zmieniające status quo, odrzucające business as usual  i słynne 0ld boys’ club, w których znający się od dzieciństwa członkowie elit podejmowali w swoim gronie decyzje, narzucane ogółowi bez oglądania się na opinię większości biernej i zniechęconej do angażowania się w cokolwiek populacji.
Ruchy typu grass roots stały się swego rodzaju ideałem...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: