Opozycja i społeczeństwo obywatelskie

Trzeba zmieniać fatalistyczną postawę Polaków wobec wszystkiego, co się dzieje w kraju, potępiać jałowe lamenty i zachęcać do brania spraw w swoje ręce.

Od lat w badaniach zaufania społecznego najniższe są notowania Sejmu i Senatu. Polacy najpierw wybierają parlament, którego skład w największym stopniu reprezentuje poglądy i preferencje ogółu, a wkrótce potem poziom ich niezadowolenia z własnej reprezentacji bije kolejne rekordy. Na przykład w kwietniu 2014 r. negatywnie pracę Sejmu oceniało ponad 73 proc. badanych, pozytywnie wypowiedziało się tylko
14 proc. Jeśli wierzyć tym liczbom, to rodzi się pytanie: kto wybrał ten parlament? Jeśli nawet respondenci badań zaufania społecznego są inną grupą niż wyborcy, obejmującą także tych, którzy nie chodzą do wyborów, to i tak niewiele to wyjaśnia. W końcu ci, którzy nie głosują, też kreują wyniki wyborcze. Sejm jest więc władzą stworzoną na obraz i podobieństwo społeczeństwa. Jeśli społeczeństwo tak nisko go ocenia, znaczy to przede wszystkim, że nisko ocenia samo siebie. Ta sytuacja oznacza nie tylko to, że mamy w Polsce kryzys polityczny, lecz także głęboki i długotrwały kryzys społeczny.

Kryzys zaufania społecznego
Polacy czują się wyobcowani z własnej wspólnoty politycznej. Wiedzą, że Sejm jest odbiciem narodu, ale naród – taki, który istnieje tu i teraz – nie jest dla nich samych podstawową grupą odniesienia. Patrzymy na ogół Polaków przede wszystkim jako na rzeszę złożoną z grup, z którymi jesteśmy skonfliktowani. Parlament oceniamy więc przez pryzmat obecności w nim partii czy ludzi, których postrzegamy negatywnie, jako ponoszących odpowiedzialność za to, że polskie sprawy stoją źle lub idą w złym kierunku. Do Sejmu mamy zły stosunek, bo liczba naszych wrogów, którzy tam przebywają, przewyższa liczbę obecnych tam przyjaciół. Analogiczny jest nasz stosunek do narodu polskiego jako wspólnoty politycznej. W ostatnich latach naród polski był dla...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: