Wieszcz na kanapie

„Mickiewicz rozważał wydanie…” – jakby Mickiewicz był autorem jak inni. Jakby nie był natchnionym wieszczem, prorokiem niepatrzącym na popularność. Jakby był autorem, a jego biograf nie mickiewiczologiem, lecz biografistą, takim, jakich mieli Bernard Shaw i Paris Hilton. „Opłacili jednak czynsz z góry i nie mogli się wyprowadzić” – czyż to nie banalne?

Dziś małe polecenie książki, która jest księgarską nowością, ale jej niecodzienność sprawia, że zasługuje na wzmiankę w rubryce, gdzie mowa o lekturach nie na czasie. A więc „Adam Mickiewicz. Życie romantyka”. Jej autor, Roman Koropeckyj, przyjął perspektywę badawczą zupełnie inną od tych, które wybrali jego poprzednicy. Mamy tu do czynienia z biografią wieszcza, który wieszczem nie jest. Albo inaczej: pisze się o wieszczu, jak o każdym innym i jak współczesny model biografistyki nakazuje. Odmienność tej perspektywy – dla polskiego czytelnika nieco irytująca, bo musi zmagać się z opisami rzeczywistości naszej części Europy, które wydadzą mu się nieraz banalne – samemu dziełu służy. Do biografii Mickiewicza przyzwyczailiśmy się bowiem tak bardzo, że wydawało się, że nic nowego nie przeczytamy.
Ponadto z biografiami jest tak, że lubimy je porównywać. Mickiewicza dotąd porównywać było łatwo, ale wyłącznie z innymi wieszczami. Czekałem długo na książkę, dzięki której porównam sobie Mickiewicza z innymi ludźmi, a nie tylko z Juliuszem Słowackim. Praca Koropeckyja daje na to nadzieję, bo za jej sprawą otrzymujemy biografię wymierną, a więc porównywalną z innymi.
Kim jest ten Mickiewicz? Życie romantyka pozwala nam go lepiej poznać jako profesora i człowieka głęboko zakorzenionego w tradycji klasycznej. To też wątek, który zazwyczaj umyka w napuszonym języku innych biografii. Natchnioność wieszcza często opisuje się w sposób równie natchniony. Romantyczny schemat językowy nakłada się na język samego Mickiewicza. I choć powstały prace o klasycznym wykształceniu wieszcza, to mało kto...
[pozostało do przeczytania 35% tekstu]
Dostęp do artykułów: