Oblicza zdrady

Dodano: 01/11/2013 - Numer 10 (92)/2013

Zdrada niejedno ma imię. Bywa jawna, w świetle żyrandoli, i tajna, ukryta gdzieś w półmroku, pełnym smrodu adrenaliny i szelestu przeliczanych pieniędzy. Podszyta strachem, że się wyda, i nerwowym szukaniem samousprawiedliwień. Zdrajcom rzadko zdarza się cynizm, jaki towarzyszył targowiczaninowi Sewerynowi Rzewuskiemu, mówiącemu otwarcie: „ja już jestem Rosjaninem”. Przeważnie usiłują swe działania tłumaczyć politycznymi realiami, mniejszym złem, okolicznościami, szantażem, czasem własną naiwnością. Jedno pozostaje charakterystyczne – korzyści uzyskiwane lub przyobiecane jako cena zdrady. Nie zdradza się bowiem z altruizmu. Zazwyczaj motywy są o wiele bardziej przyziemne, choć eks post usiłuje się dorabiać im ideologie. Zdrada jest ważnym trybem w mechanizmie dziejów, umożliwia historii pójście na skróty. W tym sensie jeden zdrajca, że odwołam się do przykładu antycznych Termopil, bywa cenniejszy od 300 bohaterów. Ileż niezdobywalnych twierdz padło tylko dlatego, że zdrada otwarła sekretne przejścia, zasiała panikę w sercach obrońców, opuściła zwodzony most, podszepnęła racje przemawiające za „honorową” kapitulacją. Bez zdrady nie sposób pojąć upadku Polski XVIII wieku predestynowanej do roli mocarstwa, a dzielonej na kawałki niczym wielka, bezwolna krowa, w dodatku na żywca. Inna sprawa, że rozmiary ówczesnej zdrady przekraczały wszelkie możliwe wyobrażenia – kasę od wroga brali przedstawiciele najświetniejszych i najbogatszych rodów, członkowie kamaryli
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze