Wielkie słowo – Suwerenność!

Jednym z mitów współczesnego świata jest wiara w upadek znaczenia suwerenności. Globalna wioska postrzegana bywa niemal jako jedna wielka korporacja, a w najlepszym razie kartel kilku wielkich graczy, którym reszta powinna się podporządkować. Jest to naturalnie nic nowego. Jeszcze na studiach zauważyłem, że dzieje ludzkości to – wbrew zdaniu marksistów – szereg ustrojów opartych o drabinę wasalnych zależności (obojętnie, czy nazywało się system niewolniczym, feudalnym, czy socjalistycznym), z jednym wyjątkiem, którym był wolnokonkurencyjny kapitalizm. Oczywiście wolność ludzi i wspólnot, ten najcenniejszy element cywilizacji Zachodu, nie został nam podarowany. Był efektem nieustępliwej walki. Rywalizacje cesarstwa z papiestwem oraz Wschodu z Zachodem stworzyły w wiekach średnich szybko powiększającą się  szczelinę, która dała możliwość powstania suwerennych państw i wolnych miast, a także zaowocowała osobistą wolnością człowieka, nieznaną ani w azjatyckich despotiach, ani w teokratycznych systemach przedkolumbijskiej Ameryki. Czy suwerenne państwo narodowe jest najwyższą formą ludzkiej wspólnoty? Przeciwnicy tej teorii podają przykład Stanów Zjednoczonych (mając pod czaszką projekt czegoś podobnego w Europie). Otóż Stany Zjednoczone – państwo wielu nacji – uformowały swój naród na bazie jednego języka (angielskiego), jednej wiary (protestanckiej) i jednej historycznej tradycji. I nie miało większego znaczenia, że genetycznie więcej jest Amerykanów
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze