Tajemnice góry niczyjej

Nie ma takiego andynisty, który pozostałby niewzruszony jej widokiem. Najsłynniejsza skalna iglica świata. Najbardziej niedostępny szczyt kontynentu. Ulokowany na samym jego południu. Tuż przy Antarktydzie. Ale jeszcze na stałym lądzie. W smaganej huraganowymi wiatrami Patagonii. Cerro Torre jest de facto efektem porażających podmuchów tej wyjątkowej krainy. Jest szczytem, który porusza. Który budzi emocje. Wreszcie, który kusi i nęci. Jak prawdziwa panna. Od siebie dodam tylko: że panna niezwykle wybredna i dumna. Tato, tato! A to! A to! Gdzie to jest? – pyta synek. − Pytasz o tę górę? – mężczyzna przewraca kartki albumu, by powrócić do poprzedniego rozdziału. −    Nooo… – rozmarza się malec. – Właśnie ta. O, ta tutaj – dla pewności dumnie wskazuje tacie palcem. −    Oj, synku… Toś sobie wybrał. To Cerro Torre. Bardzo daleko. Za oceanem. Na samym południu Ameryki Południowej. Tam, gdzie lodowce, gdzie zimno, gdzie wieją huraganowe wiatry. Taka kraina… −    Jak z „Królowej Śniegu”! – podchwytuje dzieciak. −    Hmm… – trzymający na kolanach syna tata zastanawia się przez chwilę. – No! Masz rację. Rzeczywiście. Jak u „Królowej Śniegu”. Dokładnie tak samo. Baśniowa kraina bieli. −    A pojedziemy tam kiedyś? −    Słuchaj, Stefanek… To naprawdę daleko… – zawiesza głos, by po chwili zastanowienia dodać – Ale wiesz co? Tak naprawdę to ani trochę ci się nie dziwię. Mnie ta góra też podoba się najbardziej. −    A byłeś tam? −    Nie, niestety, nie byłem. I obawiam
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze