CAŁY NASZ CYRK

Nie jest też wynalazkiem czasów najnowszych „czarny PR”, o czym mogą się przekonać obserwujący swych potomnych z zaświatów: Herod, Neron, Ryszard III Garbus czy generał Franco, że o papieżu Piusie XII (heroiczne zabiegi ratowania Żydów nie uchroniły go przed doczepieniem mu łatki „papieża nazistów”) nie wspomnę. Nawet to, co dziś nazywamy make-upem, czyli charakteryzatorski retusz, nie narodziło się wraz z telewizją i słynną debatą Kennedy–Nixon, w której ten ostatni nie dał się upudrować, spocił się na wizji i przerżnął wybory. Cezar chętnie dawał się portretować w wieńcu z racji łysiny, słynny kapelusz napoleoński miał podwyższać cesarza Francuzów, a Ludwik XIX po spektakularnym zabiegu dentystycznym przeprowadzonym przez kowala, pokazywał się wyłącznie z jednego profilu, nie chcąc straszyć dziurą w policzku. Nawet wąsik Hitlera służył, w jego mniemaniu, skorygowaniu nadmiernie wydatnego (jak na stuprocentowego nordyka) nosa. Oczywiście rozwój środków przekazu powodował, że wizerunkowa propaganda musiała stawać się coraz bardziej skomplikowaną sztuką. Całe stulecia, aż po czasy najnowsze, wystarczała propagandowa legenda „dobrego króla” (cara, cesarza, prezydenta, pierwszego sekretarza) i „złych urzędników”. Nadwątliła je prasa (np. śledcza), a zdruzgotała przede wszystkim telewizja, odzierając władzę ze sztucznego majestatu i pokazując, że przywódcy to tacy sami ludzie jak my, a może i gorsi... Rzeczywista potęga mediów narodziła się wraz z drukiem – reformacja była
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze