Absurd wiecznie żywy, czyli od królestwa absurdu do republiki nonsensu

Dzisiejszy absurd jest o wiele groźniejszy niż z lat marksizmu-bareizmu. Bohaterowie walki z komuną często klepią biedę, a byli esbecy, cenzorzy, lektorzy i tajni donosiciele opływają w luksusy, które dziedzicznie przechodzą na kolejne pokolenia. Do więzienia można pójść za nielegalne odłowienie płotki, grube ryby mogą zagarniać miliardy i uchodzi im to płazem.

Wedle obiegowej opinii mieszkańców żyjących między Bugiem a Odrą PRL był królestwem absurdu. W głośnym spektaklu Studenckiego Teatru Satyryków z 1968 r. kluczowe dla całego widowiska zdanie brzmiało: „Kochany Panie Ionesco, nazywają Pana królem absurdu, ale u nas to nawet za pazia byś się Pan nie ostał. To, co Pan...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: