Demokracja wartości zamiast neutralności światopoglądowej

Dodano: 30/07/2013 - Numer 7 (89)/2013

Neutralność światopoglądowa państwa to niewątpliwie bardzo liberalna idea. I właśnie dlatego nie ma powodów, by przyjmowali ją konserwatyści. Istotą konserwatyzmu jest bowiem odrzucenie liberalno-demokratycznego paradygmatu państwa i społeczeństwa. Agnieszka Kołakowska napisała wielką apologię neutralności światopoglądowej państwa. Bardzo liberalną (w najlepszym, klasycznym, a nie postępowym tego słowa znaczeniu) z ducha. I z jakichś przyczyn, całkowicie niezrozumiałych dla mnie – o wiele ciaśniejszego niż zachodni – konserwatysty, uparła się, by określać ją mianem konserwatywnej. I to w sytuacji, gdy wszystkie obecne w jej myśleniu założenia są właśnie liberalne, a niewiele lub zgoła nic mają wspólnego z konserwatyzmem, przynajmniej w jego klasycznej formie.Dwie prawdziwe cnoty                                                                                               Ten ostatni zakłada bowiem, że państwo nie jest tworem neutralnym w odniesieniu do wartości, ale ufundowane jest na konkretnej aksjologii. Ta ostatnia opiera się, i znowu nic w tym z perspektywy historii cywilizacji zachodniej zaskakującego, na konkretnej religii w jej narodowym czy językowym kolorycie. Polacy różnią się – także w dziedzinie wartości – od Rosjan właśnie z powodu wyznania, a Czechów od Polaków odróżnia historia, która w przypadku jednego narodu doprowadziła do odrzucenia katolicyzmu, a w drugim wdrukowała go w jego zbiorową świadomość. I nie ma powodów, by państwo ten
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze