Aksamitny totalitaryzm

Jest coś niezwykłego w szybkości, z jaką ludzkie marzenia, przybierające kształt utopii, doprowadzają do swoich przeciwieństw. Może właśnie dlatego, że są utopiami lekceważącymi lub próbującymi lekceważyć to, co odwieczne – naturę ludzką, prawo naturalne czy zdrowy rozsądek. W wyśmienitym eseju „Tryumf człowieka pospolitego” Ryszard Legutko udowadnia nieprawdopodobne podobieństwa ideologii socjalistycznej do wszechogarniającej świat demokracji liberalnej. Oba ustroje bardzo szybko stały się własną karykaturą. Socjalizm zamiast wyzwolenia przyniósł ludziom zniewolenie, zamiast wolności – przymus i kontrole. Z liberalną demokracją jest podobnie – uznając się (podobnie jak socjalizm) za ukoronowanie dorobku ludzkiej myśli, nie dopuszcza jakiejkolwiek odmienności – toteż jej czołowe hasła na naszych oczach stają się swymi zaprzeczeniami.  Tolerancja oznacza wprawdzie przyzwolenie dla najrozmaitszych dewiacji, bywa jednak – posługując się nie kategoriami prawdy, lecz doraźnej słuszności – całkowicie nietolerancyjna dla opinii, z którymi jej nie po drodze, walka z wykluczeniami prowadzi de facto do wykluczenia wszystkiego, co nie mieści się w mainstreamie. Jednocześnie neoficka nadgorliwość zwraca się przeciwko wszystkiemu, co tradycyjne – rodzinie, obyczajom,  kulturze (zarówno wyższej, jak i niższej), konwenansom, moralności. Zadziwiające, jak szybko udało się zniszczyć filary naszej cywilizacji –  klasyczną edukację opartą na doskonaleniu, autorytetach, hierarchiach; jak „
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze