Znikające taksówki

Rocznie na całym świecie dochodzi do około 20 tys. porwań dla okupu – wynika z danych centrum Foreign Policy Centre. Tylko 25 proc. przypadków bywa ujawnionych. Ameryka Południowa nie jest pod tym względem ewenementem. Nie wolno jednakowoż popadać w panikę. Większość turystów wraca do domu z tysiącem fotografii i fantastycznymi wspomnieniami. Tylko promil z nich ma nieco inne doświadczenia. Późny wieczór. Godzina już grubo po 22:00. Na ulicach raczej pustki. W Boliwii o tej porze niewiele się dzieje. Nie tylko, zresztą, w Boliwii. Podobnie w krajach takich jak Peru czy Wenezuela. To raczej norma – po zmierzchu nie ma na tutejszych ulicach za wielkiego ruchu. Gdy zajdzie słońce, ludzie wolą siedzieć w domach. Albo po prostu już śpią. O czym świadczyć mogą nielicznie zapalone światła. W centrum coś jeszcze żyje. Czynna stacja benzynowa. Światło pobliskiego szpitala. Jakaś muzyka z mieszkania na trzecim piętrze. Wystarczy jednak odejść nieco od centrum miasta (czy to będzie La Paz, Lima czy Caracas), by momentalnie poczuć nieprzyjemny chłód atmosfery lęku i niepewności. By przestać czuć się pewnie. By na plecach odczuć tak nielubiany dreszczyk negatywnych emocji. Wokoło cisza. Czasem da się słyszeć odgłos przewalających się śmieci. Gdzieniegdzie jakiś krzyk. O tej porze naprawdę mało się dzieje.Z roku na rok zwiększa się w Ameryce Płd. liczba uprowadzeń na tzw. taksówkę.  Podstawieni taryfiarze wywożą pasażerów poza strefę miejską. Tam zaś oddają ich pod „opiekę”
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze