Konflikt po koreańsku

Dodano: 01/05/2013 - Numer 4 (86)/2013

Choć większość analityków politycznych i wojskowych uważa, że groźby północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una to tylko buńczuczne przechwałki, to każdy jednocześnie przypomina, iż rejon Półwyspu Koreańskiego to jedno z najbardziej zmilitaryzowanych miejsc na Ziemi. To tu zlokalizowana jest czwarta pod względem liczebności armia świata – Wojska Lądowe Koreańskiej Armii Ludowej z 1,19 mln wojskowych. Do tego dochodzi jeszcze bogata rezerwa – ponad 7,7 mln gotowych do działań żołnierzy. Armia dysponuje 4 tys. czołgów, 18 tys. sprzętu artyleryjskiego oraz 21 tys. pocisków przeciwczołgowych i przeciwlotniczych. Koreańska Armia Ludowa ma w swoim arsenale około 8 ładunków jądrowych, choć ocenia się, że są po prostu zawodne. Wydatki na armię KRLD nie są oficjalnie znane, ale szacuje się je na prawie 5 mld dolarów rocznie, tj. ok. 20 proc. PKB Korei Północnej. Natomiast mająca dwukrotnie więcej mieszkańców Korea Południowa dysponuje 650 tys. żołnierzy i wydatkami budżetowymi na wojsko około 3 proc. PKB (26,1 mld dolarów). Co więc, jeśli Korea Północna zaatakuje?Atak naziemny Eksperci do spraw wojskowych z USA i ONZ mają przygotowanych kilka scenariuszy. Biorąc pod uwagę przewagę liczebną żołnierzy armii północnokoreańskiej, najbardziej możliwy wydaje się masowy atak naziemny wsparty ogniem artyleryjskim na Koreę Płd. W tym przypadku armia KRLD stawiłaby czoła wojskom południowokoreańskim nie tak licznym, ale jednak takim, które według brytyjskiego
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze