Trzecia wojna

Jestem przekonany, że gdyby 25 lat temu wojujący islam odpalił atomówkę w Nowym Jorku, Reagan w odwecie starłby z powierzchni ziemi Mekkę, Teheran i Bagdad... Wiara w możliwość uniknięcia wojen jest stara jak ludzkość. O pokoju marzyli bogowie olimpijscy i zwykli Ziemianie, ale jakoś im nie wychodziło. Okresy długotrwałego pokoju były rzadkością. Nawet Pax Romana za Augusta nie wykluczał peryferyjnych potyczek, a cały świat śródziemnomorski był po prostu trzymany za pysk przez rzymski permanentny stan wojenny. Chrześcijaństwo propagowało ideę pokoju, choć, dodajmy, dopuszczało wojny obronne, sprawiedliwe, a dobrze znając ludzką naturę, starało się jedynie minimalizować czas i zasięg walk, propagując tzw. treuga Dei, czyli „pokój Boży” – czas od środy wieczora do poniedziałku rano, kiedy walki (szczególnie między feudałami) były zabronione. Później rozszerzano ten okres również na Wielki Post i Adwent, czyli w sumie 230 dni w roku. Nie dotyczyło to oczywiście walk z poganami. Wojny religijne XVI wieku zerwały z tym obyczajem. Dlaczego wojny w ogóle wybuchały? Wedle legend przeważnie chodziło o honor, spory rodzinne, sukcesję. Historycy gospodarczy twierdzą, że w średniowieczu spór w istocie toczył się o nadwyżkę produkcji, ową niewielką wartość dodatkową, zaś konflikty ideowe stanowiły w istocie element drugorzędny. Nawet tak epokowe wydarzenia, jak wprowadzenie religii anglikańskiej przez Henryka VIII czy sekularyzacja wielu księstw niemieckich, miały cel wielce prozaiczny
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze