Ile jest wolności w wolności?

Strażnicy hipokryzji Nikogo nie powinno dziwić, że Miro korzysta z wolności całą gębą. Nie dość, że nie został ukarany za aferę hazardową, to jeszcze byczy się na Florydzie, gdzie podkreśla swoją wolność od odpowiedzialności. Swoją i małżonki, która wprawdzie kradła ciuchy w butiku, ale… nie kradła, bo jest żoną Drzewieckiego. A poza tym, co daje się wyczuć z jego niedawnego oświadczenia, Miro nie podlega ograniczeniom wolności. Dowodzi tego nie tylko jego przykład, lecz także przykład bliższych i dalszych krewnych ludzi sprawujących władzę. Co innego jakiś „Staruch”, co nie lubi premiera Tuska. Ten kibic nadużył wolności, jaką dali mu do dyspozycji Platforma Obywatelska i służący jej wymiar sprawiedliwości. „Staruch” najwyraźniej zbyt dosłownie pojmuje słowo wolność, która jest gwarantowana konstytucyjnie, ale bardzo niepraktyczna. Wolność poglądów i ich wyrażania, wolność sumienia i wyznania? Wszystko zależy od tego, kto je wyraża, jak wyraża i przeciwko komu i czemu jest skierowana. Można pomyśleć – mamy powtórkę z PRL. A skądże. Za komuny nie było żadnej wolności, partia dokładnie określała, co człowiekowi wolno, a czego nie. I wcale nie zajmowała się głoszeniem jakichś wolności. I ludzie wiedzieli, byli posłuszni. Do chwili, kiedy dojrzało w nich pragnienie wolności, które wybuchło narodowym gniewem. To, z czym mamy do czynienia dzisiaj, w III RP, jest niezwykle sprytną i medialnie spreparowaną do ostatniej kropli reglamentacją wolności. Odpowiedni
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze