Ile jest wolności w wolności?

Strażnicy hipokryzji

Nikogo nie powinno dziwić, że Miro korzysta z wolności całą gębą. Nie dość, że nie został ukarany za aferę hazardową, to jeszcze byczy się na Florydzie, gdzie podkreśla swoją wolność od odpowiedzialności. Swoją i małżonki, która wprawdzie kradła ciuchy w butiku, ale… nie kradła, bo jest żoną Drzewieckiego. A poza tym, co daje się wyczuć z jego niedawnego oświadczenia, Miro nie podlega ograniczeniom wolności. Dowodzi tego nie tylko jego przykład, lecz także przykład bliższych i dalszych krewnych ludzi sprawujących władzę. Co innego jakiś „Staruch”, co nie lubi premiera Tuska. Ten kibic nadużył wolności, jaką dali mu do dyspozycji Platforma Obywatelska i służący jej wymiar sprawiedliwości. „Staruch” najwyraźniej zbyt dosłownie pojmuje słowo wolność, która jest gwarantowana konstytucyjnie, ale bardzo niepraktyczna. Wolność poglądów i ich wyrażania, wolność sumienia i wyznania?

Wszystko zależy od tego, kto je wyraża, jak wyraża i przeciwko komu i czemu jest skierowana. Można pomyśleć – mamy powtórkę z PRL. A skądże. Za komuny nie było żadnej wolności, partia dokładnie określała, co człowiekowi wolno, a czego nie. I wcale nie zajmowała się głoszeniem jakichś wolności. I ludzie wiedzieli, byli posłuszni. Do chwili, kiedy dojrzało w nich pragnienie wolności, które wybuchło narodowym gniewem. To, z czym mamy do czynienia dzisiaj, w III RP, jest niezwykle sprytną i medialnie spreparowaną do ostatniej kropli reglamentacją wolności. Odpowiedni ludzie, przeszkoleni niegdyś w Związku Sowieckim, czuwają nad przestrzeganiem reguł nowej gry, niezwykle przydatnej nad Wisłą, reguł politycznej poprawności w aureoli hipokryzji. Donald Tusk jest katolikiem, bo wziął po 20 latach małżeństwa cywilnego ślub kościelny, a poza tym ma rewolucyjną przeszłość, przeplataną cierpieniem podczas czyszczenia jakiegoś komina.

Podciąganie pod szablon

Wolność dla wielu mieszkańców zachodniego świata...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: