Na obraz i podobieństwo

Dodano: 27/02/2013 - Numer 2 (84)/2013

Nie oznacza to odrzucenia cywilizacyjnego dorobku ludzkości – idea nie ulega zmianie w zależności od tego, czy spisano ją na papirusie, czy upowszechnia się ją za pośrednictwem Internetu, jej istota pozostaje taka sama, jak wówczas, gdy Bóg objawił Dekalog Mojżeszowi na górze Synaj czy Chrystus przekazał całym swoim życiem. Nie zmienia tego również rozwój nauki, chyba że będziemy traktować ją równie prymitywnie jak Nikita Chruszczow, który po powrocie Gagarina z kosmosu pytał, czy ten widział tam Boga. Teoria ewolucji przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie mieć do niej można, nie odpowiada przecież na pytanie CZY, a co najwyżej JAK Bóg konstruował ten świat. W XIX wieku pycha ludzkości przekonanej, że posiadła całą wiedzę, uruchomiła proces wykluczania czy raczej, jak mówi Nietzsche, „zabijania Boga”, co zaowocowało dwoma wielkimi totalitaryzmami i obecną ekspansywną „cywilizacją śmierci”.  O ile „przewrót kopernikański” zastąpił Słońcem Ziemię w roli środka Wszechświata, o tyle „przewrót oświeceniowy” i jego dwuwiekowa ewolucja tylko pozornie degradując nas wobec kosmosu, de facto ustawiły w centrum wszystkiego człowieka. Tyle że nie człowieka jako ludzkość, lecz pojedynczą jednostkę, która jest miarą wszechrzeczy i celem samym w sobie. Dodatkowo sprawy zaczęły się komplikować, kiedy teologowie, a w pewnym momencie i sam Kościół, przerażeni obrotem spraw doszli do wniosku, że trzeba się dostosować. Poszukać kompromisu... Swoją drogą, ciekawe byłoby, gdyby taki kompromis
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze