Michnik dla ubogich

Oczywiście nawet celebrytów można dzielić na nieszkodliwych, umiarkowanie szkodliwych i wybitnie toksycznych. Przyjrzyjmy się tej ostatniej kategorii. Postacie takie występują często jako „produkt zastępczy” wypierający autorytety prawdziwe i działania autentyczne – w różnych dziedzinach: może być to kultura masowa, polityka, działalność charytatywna. Swoją drogą, pamiętam, jakie salwy śmiechu wzbudzała w moim kabarecie Joanna Jeżewska parodiująca Jolantę Kwaśniewską w momencie, gdy wygłaszała tekst: „Nic tak nie wzbogaca człowieka, jak akcja charytatywna... Oczywiście duchowo!” Do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zawsze miałem pewien dystans, z roku na rok większy – im bardziej się profesjonalizowała, im większe wsparcie medialne dostawała, im więcej artystów, polityków i tym podobnych gadających głów usiłowało ogrzać się w jej ciepełku. Padały cyfry, kolejne rekordy... Ale czy znane są bilanse wpływów brutto i netto? Gdyby odliczyć całoroczny koszt funkcjonowania, reklamy, wydatki stacji telewizyjnych na wozy ekipy, czas antenowy, obawiam się, że niejednemu chwalcy zrzedłaby mina. W ludziach jest ogromny kapitał dobrych chęci, są całe pokłady ofiarności, tym większe, im mniej wymaga się od nich wysiłku. Akcja raz na rok – wspaniale! Ale już cotygodniowy wolontariat w hospicjum czy permanentna pomoc sąsiedzka znajdą znacznie mniej chętnych... Przypomina to nieco sytuację z dawnych czasów, kiedy jednym dobrym uczynkiem usiłowano zmazać całe niegodziwe życie. W dodatku
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze