RONALD REAGAN – SZERMIERZ WOLNOŚCI

W tym roku przypada 100. rocznica urodzin Ronalda Reagana. To, co osiągnął, mówi samo za siebie. Zmienił bieg historii. Chcę, muszę napisać o nim raz jeszcze. Będzie to jednak raczej tylko zestaw pewnych wątków. Już do 2006 r. tylko w USA ukazało się o Reaganie ok. 960 książek. Mam ich masę, podobnie jak innych materiałów. Nie sposób objąć „wszystkiego”.Tylko Reagan Jak R. Reagan doszedł do pozycji, na której mógł zacząć realizować idee sformułowane w poprzednich dekadach? Zanim na to odpowiem, muszę raz jeszcze wskazać na całkowitą rewolucyjność jego koncepcji: „my wygrywamy, oni przegrywają” (ZSRR, komunizm), bo ta rewelacyjność wciąż wydaje się być niedoceniana. „Wygrać” było całkowitą herezją wobec obowiązującej ortodoksji. Takie podejście przestało być zrozumiałe dla elit/polityków. Wszystkich. W ogóle nie myślano w tych kategoriach. Od dawna. Reagan był pierwszym i jedynym, który w zwycięstwo wierzył i do niego dążył. A przecież jego zdanie jeszcze z 1962 r.: „Wojny [zimne czy gorące] na ogół wygrywa się lub przegrywa” cechował elementarny zdrowy rozsądek. J.F. Revel pisał: „Demokracja będąca bez ustanku w totalnej defensywie wobec totalitaryzmu nie śmie nawet przyznać, że jest w walce z nim. Przypomina piłkarza, któremu pozwala się prowadzić piłkę wyłącznie do środka boiska”. Miało to być nastawienie jedynie możliwe. I sensowne. R. Nixon, aczkolwiek już po odejściu z prezydentury, zauważył trafnie, że „celem Sowietów jest zwycięstwo bez wojny. Naszym
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze