Światy nieopisane

Być może – dlaczego jednak, kiedy patrzy się na współczesne dokonania artystyczne, wydaje się, że całe przestrzenie leżą odłogiem? Autorzy zabierają się za nie „z pewną nieśmiałością”. I to częściej autorzy z kręgu literatury popularnej niż ci pasowani na autorytety moralne Powody? Lęk przed arcydziełem, poprawność polityczna, obawa przed cenzurą instytucjonalną i środowiskową? Pewnie i jedno, i drugie, i trzecie. Ciekawi mnie, dlaczego Mickiewicz, znając dramat powstania listopadowego, swój talent wprzągł w opisywanie marginalnych represji wobec grupki wileńskich szczeniaków osadzonych (na krótko) w klasztorze bazylianów? I dopiero po latach milczenia w „Panu Tadeuszu” sięgnął po odpowiednią skalę? Stefan Żeromski po wielkiej wojnie, rewolucji bolszewickiej i wojnie 1920 r. ucieka do perspektywy Zakaukazia? A wielki Sienkiewicz, próbując zmierzyć się z doświadczeniami 1905 r., pisze „Wiry”, powieść podobno tak słabą, że nikt z moich znajomych jej nie przeczytał? A przecież żadnego z nich nie krępowała cenzura, która w PRL-u pozwalała najwyżej na aluzje (jak u Lema) czy bawienie się detalami w nowelach, reportażach itp. Ale gdy nastała wolność...? Po raz kolejny szuflady okazały się puste. Nikt nie porwał się na fresk o fenomenie Solidarności, temat konspiry pojawiał się głównie w prześmiewczych wypocinach filmowców, do tematu przełomu 1989 r. powstały co najwyżej przyczynki. Dramaty lustracji godne Szekspira (i skądinąd przez niego nieporuszone) dopiero zaczynają schodzić z
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze