PEŁNO ICH, A JAKOBY NIKOGO NIE BYŁO

Wszystko przez krowy Ekologowie działają niemal wyłącznie w wysoko ucywilizowanym świecie zachodnim. I w pełnej z nim symbiozie. Choć ubierają się w nowoczesną zgrzebność, korzystają w pełni ze zdobyczy cywilizacji technicznej i osiągnięć chemii spożywczej, mieszkają w domach wyposażonych w łazienki, jeżdżą wypasionymi limuzynami i zarabiają na swojej ekologii, mącąc w głowach różnych bogaczy, którzy łożą na ich działalność, zamiast pomagać najbiedniejszym obywatelom gorszej części świata. Ekologiem być – to brzmi dumnie. Nie znaczy to wcale, że są oni całkiem niepożyteczni. Cenię wysoko organizację World Wildlife Fund (WWF) zabiegającą z całych sił o ochronę przyrody. Ale ta pożyteczna grupa nie umywa się do takich, które organizują  spektakularne akcje, wysyłając swoich działaczy na fabryczne kominy, dachy elektrowni atomowych, każąc im się przykuwać do torów kolejowych, burt okrętów wojennych i wszystkiego, co gwarantuje efektowny spektakl medialny. Pełno ich, a jakoby ich wcale nie było. Tam, gdzie są potrzebni najbardziej. Nie wiem, czy elektrownie atomowe są bardziej niebezpieczne od tradycyjnych ani nikt mi nie udowodnił, że zastąpią je wiatraki, które zabijają ptactwo i są hałaśliwe, co bywa trudne do zniesienia dla okolicznych mieszkańców. Poza tym tak uzyskiwana energia jest bardzo droga i zależy od siły wiatru – nie powinna być za mała ani za duża. I oczywiście – co może kolidować z ideą ochrony krajobrazu – po prostu go szpeci. Ale nie w tym jest
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze