Strach politycznej podkultury

Zamiast uśmiechu, krzywa gęba

U nas również szerzy się strach, bo takich prawdziwych i symbolicznych „zegarków” jest pełno, wręcz nadmiar i zarówno najbiedniejsi obywatele grzebiący w śmietnikach, jak i ci lepiej zarabiający zaczynają to widzieć i to coraz wyraźniej. Trwa walka polityczna, co jest objawem zdrowia psychicznego narodu, a przecież jeszcze do niedawna można było sądzić, że naród został totalnie odmóżdżony i ostatecznie wpędzony w stan psychozy maniakalnego poparcia dla rządzącej „elity” i jej „salonu”. I nagle obudziła się ona z ręką w nocniku, tracąc rezon i samozadowolenie, zastępując wymuszoną pogodę ducha krzywą gębą. I wytrzeszczając oczy ze zdumienia, że Polacy już nie kochają premiera Tuska, a przeciwnie, mają mu coraz więcej za złe. Ale dlaczego? Przecież jesteśmy potęgą gospodarczą wśród państw trzeciego i czwartego świata, nasze krowy dają dobre mleko, a nasze piwo piją nawet w Londynie.

Nie jestem specem od gospodarki, mimo to zabiorę głos w tej kwestii, a ośmiela mnie do tego fakt, że premier rządu dużego państwa europejskiego, jakim jest Polska, też się nie zna na gospodarce, a gada. Jeżeli on może, to wedle zasad równości obywatelskiej ja też mam do tego prawo. Jednak z wrodzonej mi skromności powiem o gospodarce polskiej krótko: jest do chrzanu i widać to gołym okiem. I jej poziom doskwiera ludziom pracującym miast i wsi i budzi w nich strach przed coraz to nowymi pomysłami chytrego ministra finansów, polegającymi na stopniowym, ale za to systematycznym łupieniu kieszeni obywateli. Aż do smutnego końca. A jak już do tego dojdzie, strach rządzących przerodzi się w panikę. Bo, krzywa ze strachu gęba zostanie obita przez naród, który wyciągnie konsekwencje z kilkuletniej grandy w biały dzień, z kłamstwa, korupcji, nepotyzmu i tego wszystkiego, co doprowadziło gospodarkę do kryzysu o nieprzewidywalnych skutkach.

Oczernić, ośmieszyć, unicestwić

Gęba III RP krzywi...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: