Polacy na skrzydłach wieszczów

Przemądrzałym „publicystom Przedpokoju” Lisiewicz słusznie zarzuca, że „w niemałym stopniu dają wiarę wizerunkowi moherów czy kiboli” i „z trudem maskują niechęć do własnych czytelników”. To, rzecz jasna, eufemizmy. Nawet odrobina społecznej empatii wystarczy, by dostrzec, że Paweł Lisicki i jego lokaje traktują „zwykłych Polaków” z pogardą. Jeśli postulują „otwarcie się” na inaczej myślących, chodzi im wyłącznie o „wykształciuchów”. Reszta to motłoch, niższa klasa społeczna, egzotyczna populacja, z którą się nie rozmawia, bo można pobrudzić sobie surdut.Osiedle, gmina, wieś Lisiewicz z pasją przeciwstawia się takiej postawie: „Nasz wybór – odmienny od wyboru Przedpokoju – to reprezentowanie nie tylko interesów inteligencji przedwojennej, ale chłopaków z osiedla”. Święta prawda, choć do „chłopaków z osiedla” koniecznie trzeba dodać innych naszych znajomych: emerytów, słuchaczy Radia Maryja, prowincjonalnych nauczycieli i sklepikarzy, właścicieli drobnych gospodarstw rolnych – słowem tych wszystkich, z którymi kontaktujemy się na co dzień. Identyfikowanie się z sąsiadami to nie jakiś szczególny akt poświęcenia z naszej strony, bo nie widzimy specjalnej różnicy między facetem piszącym do gazet a – dajmy na to – pracownikiem warsztatu samochodowego. Szczerze mówiąc, ilekroć czytam w prasie donosy na przeciętnego Polaka, że nie chce się uczyć języków obcych, ubiera się w lumpeksie, nie ma konta w banku, chleje na umór i sika w krzaki, zawsze wzrasta we mnie
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze