Nasza dusza nie zmaleje nigdy

Poprzednie miesięczniki

Chociaż gruzińsko-rosyjski konflikt był w fazie zawieszenia ognia, to od początku konfliktu do czasu wylotu minęło tylko kilka dni. Wciąż nie było wiadomo, jakie działania podejmie armia rosyjska, i każdy dzień mógł okazać się fatalnym zakrętem gruzińskiej historii.Gruzińska flaga – symbol oporu przeciw Rosji Przed lotniskiem w Erewaniu na pasażerów czatowali ormiańscy taksówkarze, proponujący zawiezienie wprost na tereny objęte walką. Liczyli zapewne na zdezorientowanych przyjezdnych, którzy, nie znając miejscowych cen, zgodzą się na horrendalne stawki.Fot. Jan MatkowskiRosyjski agresor w gruzińskiej propagandzie ulicznej  Fot. Paweł Pachla Temat wojny zdominował rozmowy na erewańskim dworcu autobusowym. Dotarłem tu prosto z lotniska. Oczekując na przyjazd jadącego do Gruzji autobusu, mimowolnie zostałem wciągnięty w jedną z takich debat. Toczyła się w języku rosyjskim, a jej głównymi uczestnikami byli jadący do Tbilisi Gruzini oraz miejscowi Ormianie. Zaciekawiłem dyskutantów. Pytali, skąd jestem, i po co jadę do gruzińskiej stolicy. Postanowiłem nie ujawniać prawdziwego celu mojej podróży. Odpowiedziałem zatem, że jestem z miejscowości koło Truskawca na Ukrainie i jadę do rodziny w Tbilisi. Chcę ją osobiście namówić na wyjazd na Ukrainę. Wspomnienia o Truskawcu lekko uspokoiły moich rozmówców, ponieważ w czasach Związku Sowieckiego była to znana miejscowość. „A gdzie pan pracuje? A może pan jedzie szpiegować do Gruzji
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze