Liban uśmiech przez łzy

Interwencja ta zradykalizowała jednak znaczną część Arabów. Hezbollah zażądał większego udziału we władzy, wycofał z gabinetu swych ministrów. W końcu postawił za warunek ustąpienie premiera Fuada Siniory. Równocześnie kolejne zabójstwo, tym razem chrześcijańskiego polityka, ukazało, że wpływy Syrii (i Iranu) w Libanie są wciąż znaczne. Zabójstwo to wywołało masowe protesty. Były jednak mniej liczne niż późniejsze demonstracje zwolenników Hezbollahu. Zorganizowali oni strajk generalny, blokowali drogi prowadzące ze stolicy. Stali się antysyryjskimi zwolennikami rządu, były pierwsze ofiary śmiertelne. Hezbollah obiecuje powtórzyć akcję, jeśli rząd nie ustąpi. Jednak rząd, dysponujący obecnie powiększoną i zmodernizowaną armią, nie jest całkowicie bezsilny.

Przyszłość i stabilność Libanu znowu stanęła pod znakiem zapytania, nie mówiąc już o powrocie do dawnej świetności, kiedy to kraj ten nazywany był Szwajcarią Bliskiego Wschodu. Międzynarodowe fundusze, zbierane na odbudowę i rekonstrukcję kraju, zniszczonego nie tylko wojną Hezbollah–Izrael, ale też 30-letnią wojna domową, kiedy to wszyscy walczyli ze wszystkimi, mogą zostać zmarnowane.   

Paweł Pachla

Mój dziennik rowerowy


Pierwotnie miałem pojechać do Iranu. Chciałem poznać świat, zobaczyć, jak żyją ludzie, doświadczyć czegoś nowego. Jednak gdy usłyszałem w telewizji informację o kolejnych krwawych dniach w Libanie, zmartwiłem się tym i postanowiłem udać się właśnie tam, by zobaczyć, jak tam jest naprawdę.



Samotna dwumiesięczna podróż rowerowa za 800 zł i to, czego w tym czasie doświadczyłem i co zobaczyłem, bardzo mocno zapisało się w mojej pamięci i w moim sercu. Jechałem sam, ale zawsze czułem obok siebie czyjąś obecność. Pomagali mi nieznani ludzie: pozwalali u siebie przenocować, częstowali jedzeniem, dawali prowiant na dalszą drogę. To niesamowite, jak jeden człowiek potrafi bezinteresownie pomóc drugiemu. Ci, którzy...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: